Kiedy nie warto kupować team buildingu?

Dziś większość dużych firm kupuje działania szkoleniowe. Czasem decydenci w nich pracujący nawet nie wierzą w skuteczność szkoleń, ale ich brak w organizacji jest źle postrzegany przez pracowników – trochę jak z kawą i herbatą – jak ich nie ma to ludzie są niezadowoleni, jak są to nikt peanów pochwalnych na cześć swojej firmy nie pisze.

Podobny proces zaczyna się w sprawie spotkań integracyjnych. Firmy zaczynają popadać w spiralę decyzyjną. Jeśli wydarzyła się impreza w ubiegłym roku – to powinna odbyć się również w tym – pracownicy tego oczekują, byliby rozczarowani gdyby ktoś postanowił odwołać tego typu spotkanie.

Każde kolejne szkolenie integracyjne powinno być lepsze od poprzedniej – znów – po to, aby nie spotkać się z zawodem pracowników.

[reklama numer=”1″]

Dochodzi więc do tego, że coraz większe środki finansowe są przeznaczane na teambuilding, a jednocześnie ten nie pełni już funkcji motywacyjnej – jest tzw. czynnikiem higieny (wg koncepcji Herzberga).

Być może więc w tych firmach, w których jeszcze spirala się nie nakręciła nie należy zaczynać z tego typu spotkaniami. Apetyty pracowników nie zostaną pobudzone, ich rozczarowanie czy też satysfakcja nie będą zależeć od poziomu „spektakularności” wydarzenia.

Jeżeli jednak imprezy firmowe dzieją się od wielu lat w firmie – czasem warto przerwać na rok czy dwa organizację tego typu eventów – nawet ogłaszając, że środki przeznaczone na ten cel trafią na cel charytatywny (można przeprowadzić głosowanie wśród pracowników jaki miałby to być cel).

Po latach „odpoczynku” nawet skromniejsze spotkanie przyniesie lepszy efekt motywacyjny.

Dodaj komentarz